Ból odejścia…


Chciałem bardzo przyjechać, zrobić może w trochę dziwny sposób i w dziwnych okolicznościach, ale chciałem Ci zrobić niespodziankę i przyjechać. Chciałem być przy Tobie w tak trudnym momencie. Jednak choroba przekreśliła mój wyjazd i kazała mi leżeć w wyrze tydzień czasu. Dlatego piszę tę notkę, aby w inny sposób w innej formie być teraz przy Tobie i wspierać Cie tym co mam, czyli swoimi słowami przelanymi w tej notce. Nie mam pojęcia jaki ból sprawia odejście tak bliskiej osoby jaką jest mama, ponieważ nikt tego nie wiem póki to się nie stanie. Jestem jeszcze młodą osobą mimo 25 lat na karku, jednak cały czas nie wiem jak zachowywać się w takich sytuacjach, co powiedzieć, co napisać, jak wesprzeć drugą osobę w tych trudnych chwilach. Wiem jedno Agatko, mimo iż nie było mi dane lepiej poznać Twojej mamy z tego co wiem i z tego co mówiłaś była cudowną i niepowtarzalną kobietą pełną siły, walki i miłości. Musiała być, bo inaczej nie wychowałaby tak wspaniałej istoty, jaką Ty teraz jesteś.


Śmierć przychodzi nagle, zabiera nam tych, których kochamy… i zawsze za wcześnie.


Trudno zebrać słowa, które mogłyby jakoś wesprzeć Cię w tej sytuacji. Wiem na pewno, że Bóg nie zabrał jej bez powodu, miał w tym swój jakiś popieprzony plan. Wierzę, że Twoja mama jest teraz szczęśliwa, nie musi zmagać się już z chorobą i wszystkimi problemami tego naszego świata. Teraz czuwa tam z góry nad Twoim domem, rodziną i pieskami. Jest i będzie zawsze w Twoim sercu, wspomnieniach i będzie Ci towarzyszyć przez całe Twoje życie.


Wierze, że ból jaki powoduje ta strata po przeczytaniu tej notki, choć na chwilę się zmniejszy.


 


Żyjmy tak, aby Kochali nas nawet po śmierci...


Pamięci Grażyny  02.07.1956 +12.03.2011

Kolejny wyjazd do Poznania na studia. Wcześniej na każdy weekend spędzony w Poznaniu czekałem z wytęsknieniem, teraz tak trochę jadę, bo muszę. Nie wiem czy to przez ostatnie relacje i kłótnie z moją dziewczyną, czy też może przez to, że odechciewa mi się studiować. Ogólnie wpadłem ponownie w swego rodzaju zawieszenie, brak chęci do działania. To dziwne, ale jakoś ostatnio tęskno mi do Ciebie, jakoś częściej o Tobie myśle. Możliwe, że to przez perspektwę naszego mam nadzieję spotkania, lub też poprosu brakuje mi Ciebie, Twojego humoru i Twojej osoby. Udanego weekendu w Wilnie, obyś nie czuła się tam samotna :)

Zadzwoniłem do niej i zapytałem o wynik, nie czułem drżenia w jej głosie, powiedziała, że nie jest złośliwy, ale niebawem będzie operacja. I powiedz mi prosze, że nie mam się o co bać, powiedz, że wszystko się uda i że bedzie ok, że będzie tak jak dawniej...

Kocham Cię...

Bądź przy mnie cały czas...

boję się tego cholernego poniedziałku... Boję się poznać wynik... boję się co będzie dalej...

jutro do pracy, może tam uda mi się o tym wszystkim nie myśleć...

W moim związku zaczyna dziać się coś niedobrego. Wkradła się nuda i monotonia, możliwe, że to przez tą mroźną aurę i moją chorobę. Czuję się odrzucany każdego dnia i niedługo przestanę próbować, ognień namiętności powoli dogasa, a ona nie robi z tym nic. Próby podjęcia rozmowy na ten temat spełzają na tym samym co zawsze i już nawet rozmawiać mi się na ten temat nie chce...

Jak bumerang wraca do mnie stan wszechogarniającego mnie lenistwa, coraz częściej wraca wizja niespełnienia postanowień...

Oby ten poniedziałek był jednym z niewielu, gdzie słowa "nie lubię poniedziałku" tym razem nie będą pasowały...
Na początku chciałem jeszcze raz życzyć Ci wszystkiego najlepszego z okazji 24 urodzin i miedzy innymi tego :
- mniej dumy
- mniej egoizmu
- więcej ciepła i uczuciowości
- wiecej dystansu
- więcej ambicji
- dużo weny
- dużo seksu i gotówki
- mniej zgliszcz pozostawionych po sobie...

I spełnienia Twoich wszystkich marzeń :*

Pojawiasz sie w mojej głowie już od tylu lat, boże jak by się tak dobrze zastanowić będzie to już ok 5 lat. Kawał czasu...

Nie wiem jak Ci się to udało zrobić, ale za każdym razem mam do Ciebie słabość i za każdym razem budzisz we mnie pozytywne emocje i wspomnienia, za co chciałem Ci podziękować, bo jesteś jedyną moją byłą dziewczyną, która budzi we mnie tak miłe wspomnienia. Więc jesteś ewenementem zarówno na codzień jak i w moim życiu.

Dziękuje Agatko :*

Na pytanie jak Ty to robisz pewnie odpowiedziała byś ze jesteś zajebista, i ja pewnie bym przyznał Ci racje, bo coś w tym jest.
Tak, wiem słodze, ale przez telefon nie da się czasami powiedzieć tego wszystkiego tak, jak by się chciało, brakuje odwagi, nie wiem...

chciałbym się spotkać bardzo z Tobą, ale zapewne Ty również jak ja, troszkę się tego spotkania boisz, abstrachując od odległości jaka nas dzieli, ja boje się i nie chcę chyba zdradzać, a Ty pewnie nie chcesz mi rozpieprzyć mojego związku.


Ps. u mnie bez zmian, delikatnie wkrada się nuda, ale moze to przez tą jesień...
Pozwolę sobie zacząć od tego, iż dawno mnie tu nie było. Dlaczego? Nie wiem. Brak weny, czasu, chęci...

ale jednak jestem. Czy coś się zmieniło w moim życiu? trudno to mi ocenić.
Pojawiły się nowe marzenia, nowe cele, nowe piorytety, nastąpiło kilka zmian.

Wreście po raz pierwszy w życiu moge powiedzieć, że jestem niezależny finansowo od rodziców, co znacznie poprawia mi humor, oraz relacje z rodzicami.
Dużo pracuję, od października bedę na studiach zaocznych, mieszkam nadal w akademiku.

Moja dziewczyna... hmm... wszystko jest w porządku. Często się widujemy, byliśmy tydzień nad morzem, kłócimy się rzadko, mam coraz lepszy kontakt z jej rodzicami, Ona również poznała moją rodzinę, przy okazji wesela mojego brata. Reasumując wszysto idzie w dobrym kierunku.

Od dłuższego czasu nie czułem takiego spokoju w mojej duszy i sercu. I muszę przyznać, że łatwiej mi się tak żyje. Staram się realizować póki co te mniejsze cele, które są w zasięgu realizacji. Są nowe marzenia, jak nowa praca i nowe miejsce zamieszkania za jakiś rok czasu, jednak nie do końca jeszcze sprecyzowane.

Staram cieszyć się życiem mając przy swym boku Kobietę, którą kocham i z którą dzielę wszystkie radości i troski.

do następnego razu...

10 szwów na dwóch palcach…
Wypadek w pracy. 2 tygodnie przymusowego wolnego. Wkurwiony, poirytowany, zły na samego siebie, że nie uważałem, że się spieszyłem. Widocznie tak miało być.

Niebawem minie pół roku mojego związku z Natalią. Jak jest? Jest tak jak być powinno. Jest miło, cudownie, romantycznie, czasami dziecinnie, czasami zbyt słodko, ale są też kłótnie, są nieporozumienia, są chwile smutku jak i chwile radości...

Pojawiła się w trudnym dla mnie okresie życia. Pomogła mi stanąć na nogi, wpuściła promień nadziei na lepsze jutro…

Na początku byłem nią zauroczony, teraz ją pokochałem i pragnę aby była przy moim boku na zawsze, ze swoimi wadami i zaletami…
Bo w taki dzień jak dziś człowiek jest pełen emocji i różnych myśli i chce te myśli przelać na „papier”.

Nie poznałem nigdy osobiście osób, które zginęły w dzisiejszym tragicznym wypadku, jednak słuchając dzisiejszych wiadomości, łza pojawiła się w mym oku…

Co czuje młody człowiek w takich chwilach?

Smutek, żal…

Tak jak by zabrakło kapitana na statku, który nazywamy Polską.

Obserwując cały dzień wiadomości, wszelkie komentarze, reportaże nasuwa się w mojej głowie pewna smutna zależność w naszym Polskim społeczeństwie.
Mianowicie cudowny wręcz jest aspekt łączenia się w bólu Polaków, znikają podziały, budzi się w nas prawdziwy patriotyzm.
Jednakże smutne jest to, iż potrzeba tak wielkiej tragedii, aby Polacy potrafili się zjednoczyć i aby pokazali, że są Polakami.

Ta katastrofa daje dużo do myślenia o kruchym tworze jakim jest nasze życie…
Z każdym dniem jest coraz trudniej…
Z każdym dniem jest coraz trudniej wytrzymać mi na tym świecie.
Każdy nowy dzień przysparza nowe problemy z którymi coraz trudniej mi sobie poradzić.
Coraz częściej wydaje mi się, że już nie daje rady, coraz trudniej jest podjąć walkę…
W głowie co jakiś czas pojawiają się myśli samobójcze…
Powody? Sytuacje życiowe…
Uczelnia, dom, rodzina, finanse brak wizji przyszłości…
Jednak jest jeden powód który pobudza do działania.
Jest to miłość. Czasami niepewna, czasami nie taka jakiej oczekuje ale jest.
Być może właśnie dlatego tak bardzo ważna jest w moim życiu.
Może właśnie dlatego tak bardzo jej potrzebuje…

Miłość…



Kocham Cię…

Czego pragniesz w życiu? Zapytała

Kiedyś byłem przekonany, że wiem doskonale wszystko. Wydawało mi się, że wiem co chcę studiować, gdzie później pracować, gdzie mieszkać w przyszłości… Wydawało mi się, że wiem jakiej kobiety szukam, czego oczekuję od związku…
…i wiesz dzisiaj nic nie wiem, te marzenia, pragnienia, cele gdzieś zniknęły…

Może czas wyznaczyć sobie nowe cele? Zapytała

Nie, jeszcze nie teraz, jeszcze za wcześnie…
Podsumowanie roku…

Zbliża się okres świąt, zbliża się Nowy Rok wiec wypadałoby w kilku zdaniach podsumować ten rok.

Zacznijmy od rozstania z Ewą…

Czy żałuję? Z perspektywy czasu trochę tak, głównie dlatego, że rozstanie strasznie ją skrzywdziło. Ewa okazała się cudowną osobą, ponieważ w moich trudnych chwilach zaoferowała pomoc i jestem jej za to cholernie wdzięczny. Cieszę się, że nasze relacje są teraz bardzo dobre i wiem, że mogę na nią w każdej sytuacji liczyć.

Kolejny przystanek tego roku to Laura…

Zauroczyła mnie jak cholera, niestety sam związek był jednym wielkim nieporozumieniem, jedną wielką pomyłką. Czy żałuje? Stanowczo tak, ponieważ okazało się, że miałem do czynienia z ładnym opakowaniem, niestety pustym w środku. Po rozstaniu pokazała jaka jest naprawdę i pokazała swoją klasę...

Następnym etapem były wakacje…

Pracowite na początku, później pełne wrażeń, imprez, alkoholu… Jednak spędzone tak naprawdę samotnie...

Wrzesień - październik...

Bolesny powrót do rzeczywistości. Letnia sesja poprawkowa na studiach, która niestety skończyła się niepowodzeniem i tak oto zamiast być studentem 4 roku jest ponownie na roku trzecim…
Relacje z rodzicami…
W tym temacie chyba bez zmian. Nadal kłótnie, nadal pretensje, w gruncie rzeczy relacje delikatnie się jeszcze pogorszyły.

Angie…

Wiadomość o chorobie jej mamy po prostu mnie zamurowała, nie wiem nawet co mogę jej powiedzieć, bo tak naprawdę żadne słowa nie sprawią, że będzie lepiej. Agatko strasznie Ci współczuję i mam nadzieje, że jakoś sobie z tym wszystkim radzisz…

Ostatni wątek… Natalia…

Moja nowa dziewczyna, poznana w okresie wakacji. Jest cztery lata młodsza, studiuje na pierwszym roku. Młoda, szalona, piękna, zabawna, ma pasję…
Jednak jest to kolejny związek pełen obaw i wątpliwości, czas pokaże czy się uda. Ja jak zwykle mam takie nadzieje. Jednak tym razem staram się podchodzić to tego wszystkiego z dystansem, aby uniknąć sytuacji, która miała miejsce w poprzednim związku, czyli moje przesadne zaangażowanie, niestety bez wzajemności...

Podsumowując, był to rok strasznie trudny, pełen zmian, pełen niepowodzeń, pełen bólu, strachu, stresu i rozpaczy... Z wplątanymi chwilami szczęścia, zabawy i radości…

Oby te święta były rodzinne, pełne spokoju i radości oraz aby nadchodzący Nowy 2010 rok był łatwiejszy i szczęśliwszy…, Czego sobie i wam wszystkim życzę…
W rozsypce…
Notka z przed kilku tygodni...

Załamany, oszukany, zdradzony…

Tak się właśnie czuję, osoby które uważałem za przyjaciół zgotowały mi piekło którego nigdy nie mogłem się spodziewać...

W tym momencie powiedzenie „prawdziwych przyjaciół poznaje się w biedzie” nabiera sensu…

Dziękuję dwóm osobom które mnie wspierają i we mnie wierzą do końca…
Ile jestem ci winien?
Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń?
Ale kiedy wszystko już oddam, czy
będziesz szczęśliwa i wolna czy...
będziesz szczęśliwa i wolna czy...
Ale zanim pójdę, ale zanim pójdę,
ale zanim pójdę chciałbym powiedzieć Ci, że:

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze.

Ile jestem ci winien?
Ile policzyłaś mi za swą przyjaźń?
Ile były warte nasze słowa,
kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa?
Kiedy próbowaliśmy wszystko od nowa?
Ale zanim pójdę, ale zanim pójdę,
Ale zanim pójdę chciałbym powiedzieć Ci, że:

Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty.
To też nie diabeł rogaty.
Ani miłość kiedy jedno płacze
a drugie po nim skacze.
Miłość to żaden film w żadnym kinie
ani róże ani całusy małe, duże.
Ale miłość - kiedy jedno spada w dół,
drugie ciągnie je ku górze...
Szedł długi czas, miał już dosyć tej drogi, po chwili doszedł do rozdroża. Stanął i zaczął dedukować,rozmyslać, którą z dróg wybrać. Był marzycielem, najchętniej wybrałby obydwie drogi, jednak po chwili musiał zdecydowć. Zawrócić nie mógł, bo musiał iść dalej, musiał wybrać tylko jedną drogę. Wybrał...

Dokąd dojdzie? Okaże się z czasem. Może się stać tak, że droga, która wybrał pozwala mu kontynuować swą wędrówkę, że pozwoli mu dotrzec do celu. Z drugiej jednak strony droga, którą wybrał może okazać się zgubna, może prowadzić z powrotem do tego samego rozdroża i możliwe, że po raz kolejny będzie musiał stanąć przed tym samym wyborem...
Czego chcesz??!!

Pewnego dnia niespodziewanie zadzwoniła. Nie dawała znaku życia przez kilka lat, w pewnym sensie przestała dla mnie istnieć, ja dla niej również. Zadzwoniła i zapytała „czego chcesz?” , „czego tak naprawdę chcesz od życia?”, „czego szukasz?”.

Nie utrzymywaliśmy kontaktu tyle czasu, a mimo to wiedziała wszystko. Rozmowa nie trwała długo, najistotniejsze i chyba najbardziej bolesne słowa brzmiały mniej więcej tak : „oczekujesz od innych aby byli pewni tego co czują, czego chcą, czego oczekują, a sam tego nie robisz, sam nie wiesz…”

Jej telefon mnie zaskoczył, sama rozmowa i temat rozmowy jeszcze bardziej.

Po chwili namysłu i powróciłem do rzeczywistości i zapytałem „ Ty już wiesz czego chcesz?”
Chwila ciszy i lekkiego zaskoczenia i odpowiedź „Nie wiem, dlatego dzwonię”.

Gdy wrócę do domu mamy zamiar się spotkać. Czy to coś da? Czy to coś zmieni? Nie wiem, ale kawę można razem wypić…

Adeyaka



add me to your tale
tale about myself
// readers

old stories
2007
grudzień (17)

2008
styczeń (3)
luty (4)
marzec (12)
kwiecień (3)
maj (2)
czerwiec (1)
sierpien (10)
październik (1)
listopad (2)

2009
styczeń (1)
maj (2)
czerwiec (2)
lipiec (2)
sierpien (5)
wrzesień (1)
październik (5)
listopad (1)
grudzień (2)

2010
styczeń (1)
luty (1)
kwiecień (1)
maj (1)
sierpien (1)
listopad (1)
grudzień (3)

2011
marzec (1)



credits
Słownik
Łacińskie sentencje
Japońsko-Polski

Muzyka
Coma

Foto
Willy Ronis
Robert Doisneau

Mój Profil

Podlinkuj



x1999